W „tym” wieku…

2 maja 2017

Jakiś czas temu kupiłam DVD z filmem Advanced Style. Znacie tego bloga? Jeśli nie, to zajrzyjcie na stronę, o tutaj, i zobaczcie jak Ari Seth Cohen fotografuje szykownie ubrane kobiety na ulicach Nowego Jorku. Co ważne, panie owe w zdecydowanej większości przekroczyły sześćdziesiątkę, młodsze po prostu go nie interesują. Film uzupełnia bloga i pozwala nam spotkać się z kobietami fotografowanymi przez Ariego w innej formule, zobaczyć je w dłuższych ujęciach i posłuchać, co mają do powiedzenia.

officialadvancedStyle_poster_7_31

Foto: http://www.advanced.style/the-advanced-style-documentary-film-page

Starość nie jest „gorącym” tematem, choć nadchodzą czasy gerontokracji i wszystkim nam powinno chcieć się zainteresować, jak będzie wyglądało życie w szybko starzejącym się społeczeństwie. Nie popadam zanadto w czarnowidztwo, bo wróżenie tego, co będzie za lat trzydzieści to jednak trochę jak wróżenie z fusów. Niemniej na dzień dzisiejszy kierunek jest jasny: ludzi starszych będzie coraz więcej. Oglądałam ten film właśnie z taką myślą gdzieś w tyle głowy, choć starość bohaterek filmu mocno odbiega od polskiej, emeryckiej rzeczywistości.

Kolorowe materiały, ekstrawaganckie dodatki, szalone kapelusze, wzory, kiście biżuterii, charakterne akcenty – wszystko to otacza wybrane przez autorów filmu osobowości. To jest najprzyjemniejsze w całych osiemdziesięciu dwóch minutach: bez względu na to, jak bardzo papuzie są to kobiety, to ich ubiór jest wyrazem osobowości. Brzmi boleśnie banalnie? Tak. Tylko jest różnica między po prostu świetnie ubraną młodą lalą a starą kobietą, która ma coś do powiedzenia – i to nie tylko o ciuchach. Z jednej strony (w końcu to film o stylu) opowiadają o tym, jakie znaczenie mają dla nich ubrania, z drugiej zdecydowanie mają świadomość upływającego czasu, wiedzą, że może zostało im już tylko kilka lat, miesięcy a może dni życia, więc każdą chwilę wyciskają jak cytrynę. Ostatnia sprawa, jakiej należy poświecić czas zanim poumieramy, to myślenie o tym, co myślą inni na temat tego, jak wyglądam. Autorom filmu udało się jednak pokazać, że ich życie to nie tylko barwne stroje, sztuczne rzęsy i torebki Chanel. To też życie z ukochanym mężem, który jest niewidomy. To także samotność czy choroba. Pokazywanie, że nie jest tak kolorowo, jak na zewnątrz prezentują światu za pomocą wypracowanego stroju, ma też swoją drugą stronę, jest wyważone. Bez taniej tkliwości rodem z telenoweli, gdzie plastikowi bohaterowie wzruszają się nad szpitalnym łóżkiem chorego krewnego. Kobiety Ariego wzięły od życia to, co było do wzięcia, a kiedy pojawił się ten młody fotograf skorzystały i z tej okazji. I jak powiedziała jednak z pań, jej życie zawsze było udane, ale to, co dzieje się teraz, dzięki Ariemu, jest najbardziej ekscytujące. To dla tej radości życia, cieszenia się tym, co właśnie się dzieje, warto obejrzeć ten film. Widać wtedy, że stroje dopełniają nasze bohaterki, a nie są rusztowaniem, na których dopiero budują swoją osobowość. Niezwykle relaksujące i estetycznie cieszące oko filmowe doświadczenie.

DVD jest dostępne w języku angielskim, ale nie przeszkadzało to mojej Mamie w poznaniu tych niesztampowych lejdis z okazjonalnym pytaniem „z czego teraz się śmieją?”. Nie było to jej pierwsze zetknięcie z paniami, bo wcześniej została zachęcona do przejrzenia książki ze zdjęciami (tu uwaga na marginesie: książka jest fajna, ale jak kupujecie to dla siebie to trochę strata kasy – moim zdaniem przeglądanie zdjęć na blogu jest ciekawsze. Ale jeśli ma to być prezent dla kogoś, kto w blogach nie siedzi, to myślę, że to super pomysł. Moja Mama pokazała tę książkę chyba wszystkim swoim koleżankom). Tym samym z oglądania filmu zrobiło się przyjemne babskie popołudnie zakończone dyskusją … no bynajmniej nie o ciuchach. 

Jeśli będziecie mieli okazję kiedyś obejrzeć ten film, z przyjemnością go Wam polecam.

* * *

Advanced Style. The Documentary (info)