Historia mody na wakacje

19 czerwca 2017

Dawno nie czytałam żadnego opracowania z historii mody, więc pora najwyższa nadrobić zaległości. Historia mody zredagowana przez Marnie Fogg, z przedmową Valerie Steele, kusiła najbardziej – szczególnie, że na polskim rynku nowości jest niewiele. Jest to czytelniczo-recenzenckie wyzwanie, bo książka liczy ponad pięćset stron, a tytuł oryginału Fashion. The Whole Story stawia poprzeczkę bardzo wysoko. Opisanie całej historii mody na pięciuset stronach? Wyzwanie przyjęte.

20170605_154526

Już na samym początku spis treści jest jak rzucenie rękawicy wszystkim zajmującym się badaniem historii mody. Dlaczego? Bo dyskusja o tym, kiedy mówimy o początkach „mody” (a nie o historii ubioru, którą można prowadzić od momentu, kiedy człowiek jaskiniowy ozdabiał swoje ciało skórami zabitych zwierząt) jest nierozstrzygnięta. Redaktorka zdecydowała się na rozpoczęcie opowieści od około 500 roku p.n.e. i opisanie jej do czasów możliwie współczesnych, czyli do roku 2012. Podział na epoki częściowo tradycyjny, częściowo łamiący dominującą narrację. „Przełomy” rozdziałów to koniec wieku XVI i początek XVII, następny dokładnie dwa wieki później, następnie koniec II wojny światowej i okres ostatni, czyli od 1990 do dziś.

Ryzykowna jest jednak teza, że z modą mamy do czynienia już w starożytności, bo sam fakt zaistnienia zmiany formy ubioru na przestrzeni wieków nie jest wystarczającym warunkiem, by mówić o modzie w tym okresie. Badacze zasadniczo zgadzają się co do tego, że „moda” pojawiła się wraz z początkami kapitalizmu merkantylnego i wraz ze wzrostem miast w średniowiecznej Europie, nie wcześniej. Zainteresowanych odsyłam do prac Jamesa Lavera Costume and Fashion. A Concise History (1969), Paris Fashion: A Cultural History (1988) Valerie Steele oraz Empire of Fashion (1994) Gilles’a Lipovetsky’ego. Oczywiście to podejście nie jest akceptowane bezkrytycznie, np. Quentin Bell sytuuje początki mody odzieżowej (ang. fashion in dress) już w czasach panowania Karola Wielkiego i twierdzi, że w XIII wieku moda odzieżowa była już w pełnym rozkwicie. Od tego momentu zmiany w modzie odzieżowej następują coraz szybciej, a przyspieszającemu tempu zmian towarzyszy coraz szerzy zasięg w przestrzeni. Dyskusja w tym temacie toczy się i obecnie, niemniej sytuowanie początków mody w starożytności raczej nie ma swoich zwolenników. W lekturze książki to bynajmniej nie przeszkadza, bo dzięki tak szerokiemu spektrum czasowemu możemy zapoznać się z klasycznymi strojami greckimi czy rzymskimi, do których w późniejszych wiekach nawiązywali projektanci. To daje nam możliwość niejednokrotnego porównywania ciekawych projektów z różnych epok i – najzwyczajniej w świecie – wiedzę o początkach wybranych wzorów czy krojów.

Bardzo lubię też pokazywanie strojów z minionych epok, bo nie wszyscy zajmujący się modą mają zaplecze w historii sztuki, a prezentowanie wybranych kreacji na obrazach niejednokrotnie pozwala na „ożywienie” przedstawionych osób właśnie przez pryzmat ubioru. Niezwykle prezentuje się Charles de Solier, ambasador Francji, na obrazie namalowanym przez Hansa Holbeina młodszego (1534-1535): godło na kapeluszu wskazuje na przynależność do określonego domu, a poprzecinane rękawy uczą patrzeć na sposób krojenia i szycia w pierwszej połowie XVI wieku.

716px-Hans_Holbein_the_Younger_-_Charles_de_Solier,_Sieur_de_Morette_-_Google_Art_Project

Źródło: By Hans Holbein Młodszy – nQGNrw6Er5iF9w at Google Cultural Institute maximum zoom level, Domena publiczna, https://commons.wikimedia.org/w/index.php?curid=21963821

Największą zaletą tej książki jest jej szata graficzna i wyjście poza tradycyjne centra mody: Paryż, Londyn, Mediolan, Nowy Jork czy Tokio. Te miejsca i związani z nimi twórcy nadal stanowią sporą część książki, ale poznajemy też też projekantki i projektantów amerykańskich, afrykańskich czy style różnych subkultur. Dla mnie najciekawszym wątkiem byli właśnie projektanci i projektantki z Afryki lub o afrykańskich korzeniach. W lutym miałam okazję zwiedzić National Museum of American History w Waszyngtonie i tam po raz pierwszy zetknęłam się z nazwiskiem Ann Cole Lowe, która zaprojektowała suknię ślubną dla Jackie Bouvier, czyli przyszłej pani Kennedy. Zaskoczeni? Lowe była pierwszą afroamerykańską kobietą, która prowadziła salon sukni couture na Madison Avenue w Nowym Jorku – adres niezwykle prestiżowy do dzisiaj. O ilu takich Lowe historia mody milczy? Historia mody Marnie Fogg kieruje nas też w stronę Chin, Indii oraz Japonii podążając tym samym za wskazaniami badaczek i badaczy historii mody, by „mody” nie utożsamiać wyłącznie ze światem zachodnim i aby nie przedstawiać twórców i odbiorców mody z niezachodniego świata wyłącznie jako kopiujących trendy z paryskich wybiegów i obszaru, który stanowi głównie zaplecze krawieckie. To jest istotna zmiana ostatnich lat w badaniach nad historią mody, czego jednym z przejawów jest organizowana co dwa trzy lata konferencja Non-Western Fashion Conference.

Jednak w książkowym zwracaniu uwagi na różnorodność jest też łyżka dziegciu: obszary, którymi interesuje się redaktorka to w dużej mierze tradycyjne tereny zamorskich kolonii zachodniego świata, krajów, z którymi łączyły Europę Zachodnią wielowiekowie interesy. Tym samym ze świecą szukać tutaj projektów z naszego obszaru Europy Środkowo-Wschodniej. Dyskusja stawiająca pytanie o to, czy lepiej zamieścić w książce wojskowy strój dworski z Birmy zamiast krótkiej notatki o Hofflandzie wydaje się nie wygrania, choć osobiście uważam, że notatka o Hofflandzie i sylwetce Barbary Hoff byłaby trafniejsza, bo osadzona mocno w kontekście mody właśnie, a nie informacja o mundurze – nawet najpięknieszym – bo jest to uniform o ustalonej formie, który wpływom mody podlega z rzadka i nie jest elementem systemu mody. To jest dyskusja, którą chętnie podjęłabym z Autorką. Złośliwie zauważę, że wzmianka o Polsce znajduje się w książce i jest to informacja o tym, że w dwa lata po tym, jak Maria Antonina poślubiła Ludwika (delfina Francji), doszło do pierwszego rozbioru Polski. Pomijając niezamierzony komizm tak przedstawionego kontekstu rozbioru Polski można nieśmiało podejrzewać, że nikt nie zainteresował się tym, co z Polską stało się później (dotyczy to wszystkich krajów pozostających w sferze zainteresowania byłego ZSRR). Niemniej, jeśli zabierzecie się za lekturę, czytajcie zamieszczone na niektórych stronach chronologie wydarzeń wszelakich, bo jest tam dużo informacji, których nie znajdziecie w tekstach.

Ale skoro napomknęliśmy powyżej o mundurach: kolejny punkt dla tej publikacji to uwzględnienie przemian ubiorów męskich i to nie jako kwiatka do kożucha, ale w ilości – zaryzykuję, choć nie liczyłam – niemalże parytetowej. Zdecydowana większość publikacji z „historią mody” w tytule odnosi się do historii garderoby kobiecej, tak jakby mężczyźni przez wieki chodzili w jednym i tym samym. Na pewno w wielu przypadkach historia takich elementów męskiej szafy jak wielkość kołnierzyka czy szerokość nogawki jest mniej spektakularna i porywająca niż długość damskiej spódnicy i szerokość (czy raczej wąskość) gorsetu, niemniej pole badań mody męskiej zostało otwarte i publikacji w tym temacie będzie tylko więcej.

Przy okazji lektury tej książki chciałabym też stwierdzić, że przymiotnik modowy oficjalnie istnieje w tłumaczeniach niektórych kontekstów słowa fashion. To było nieuchronne, a mnie osobiście cieszy, że tłumaczenie słowa fashion w wielu kontekstach przyjmuje właśnie postać przymiotnika modowy.

W książce poruszonych jest bardzo wiele odzieżowych tematów, a autorka opracowania Marnie Ruff – choć ma już na koncie kilka książek dotyczących mody – ponieważ nie jest ekspertem w każdym możliwym temacie dotyczącym ubioru i mody,  do opracowania poszczególnych sekcji zaprosiła wiele osób, które przygotowały teksty i wybrały ilustracje. Wśród zaproszonych autorek i autorów są m.in. Yuniya Kawamura, Malcolm Barnard, czy Toby Slade. Dzięki temu publikacja ta może być tak szeroka. Wybór bardzo wielu różnych zagadnień prowokuje też do pytania o nieobecnych w tym zbiorze. Kwestię Hofflandu już sobie wyjaśniliśmy, ale jestem ciekawa, czy Wam – jeśli jesteście już po lekturze – kogoś w tym zestawieniu brakuje? Osobiście chętnie dodałabym krótką historię wydzialu tekstylnego Bauhausu i włoskich futurystów z Giacomo Ballą na czele. Brakuje mi Antwerpskiej Szóstki, choć jako przedstawiciele dekonstrukcji pojawiają się Martin Margiela (ale MM do Szóstki nie należał) i Ann Demeulemeester, to postaci Driesa Van Notena czy Waltera van Beierndoncka nie są w ogóle wspomniane. A skoro jesteśmy przy nazwiskach: mam nadzieję, że osoba pisząca indeks pojęć i nazwisk na końcu książki dostała jakąś wielką premię. Kapelusze z głów wobec tej mrówczej roboty i podziękowania za ułatwienie wyszukiwania interesujących nas informacji. Pokłony!

Kontynuując kwestię braków do uzupełnienia: za zastanawiający uważam brak wzmianki o serialu Seks w wielkim mieście. Ten serial przeorał patrzenie na rolę garderoby i ilość obuwia w życiu kobiet, więc jego nieuwzględnienie to po prostu błąd i zgroza. Może SATC nie wydaje się dość godnym tematem dla uznanych badaczek i badaczy mody? Ale seriale – jako modotwórcze źródła – pojawiają się w tym zestawieniu. Dynastia i Policjanci z Miami pojawiają się jako znaczące dla historii mody i popularyzowania wykreowanego w nich szyku. Przy okazji rozmyślań nad bohaterami serialowymi jako wyznacznikami stylu warto też zwrócić uwagę na przywołanych w książce muzycznych idoli, czy to Davida Bowie, czy twórców hip-hopu – to kolejny plus tej publikacji. Wychodzenie poza Paryż, poza haute couture, poza high fashion, poza świat zachodni, poza kobiecą garderobą – w każdym z tych obszarów publikacja zbiera u mnie punkty dodatnie.

Jest jednak błąd w tej książce, który nie powinien był się zdarzyć, czyli stwierdzenie o tym, iż „Worth jako pierwszy projektant zaczął naszywać metki na stworzonych przez siebie ubiorach” (s. 174). Nie tak dawno na łamach bloga Piotr Szaradowski pokazał, że metki na ubiorach istniały już wcześniej (klik). Mamy w Polsce światowej klasy specjalistę od historii francuskiego haute couture, więc korzystajmy z jego wiedzy. Historia mody jest tematem niezwykle szerokim, trudno być specjalistą od wszystkiego, niemniej wiedza o Worthie i jego dorobku jest w świecie anglojęzycznym na tyle znana, że gdzieś na etapie redagowania i recenzowania tekstu ktoś powinien był to wyłapać.

Podsumowując, mamy na polskim rynku współczesne kompendium szeroko omówionego świata mody. Nie jest możliwym opisać „całą historię” mody, jak sugeruje tytuł oryginału, bo zawsze znajdzie się blogerka, która napisze „a czemu tam nie ma tego?”. Niemniej jako punkt odniesienia do bardzo wielu zjawisk związanych z ubiorem i modą jest to bardzo dobre opracowanie i świetny punkt wyjścia do dalszych poszukiwań. Was nie muszę przekonywać, że moda to ważne zjawisko kulturowe, odbijające często różnorodne zmiany społeczne i zapowiadające nadejście „nowego”, pozwalające zrozumieć część otaczającego nas świata. Warto więc o niej czytać, robić notatki, zakreślać uwagi na marginesach i toczyć mniej lub bardziej wewnętrzny dialog z autorami tekstów. Nadchodzą wakacje, lektura jest sążnista, więc jako prezent na koniec roku szkolnego, akademickiego czy po prostu w celu zaspokojenia potrzeby wiedzy i dobrej lektury – z przyjemnością polecam.

* * *

Dziękuję Wydawnictwu Arkady za przesłanie egzemplarze recenzenckiego.

Strona Wydawnictwa (klik).

Fanpejdż wydawnictwa (klik).

  • BlogbyKatarzynaOlesiuk

    Świetny tekst, jak zawsze przeczytałam z przyjemnością : ) Zakup tej książki chodzi mi po głowie od dawna, zastanawiam się tylko na ile jest ona zbliżona do pozycji F.Boucher.

    • http://www.modologiablog.pl/ modologia

      Dziękuję :) Jeśli chcesz wybierać między tymi dwiema, wybierz tę, nie Bouchera. To jest nowsza pozycja i lepiej się ją czyta. Bouchera czytałam dawno, może też pora odświeżyć? :)

  • marta

    Tak książka wydaje się ciekawa, pewnie kupię.
    Jeśli chodzi o modę męską to po polsku jest taka książka ,Od spódnicy do spodni. Historia mody męskiej, Krzysztofa Łoszewskiego. Dla mnie połowa książki była ciekawa, kiedy opowiadała czasy przed garniturem, bo później resztę już znałam. Też było dużo zdjęć, obrazów z konkretnych epok.
    Na temat mody w Polsce przed PRL, takie mini kompendium zrobiła Małgorzata Możdżyńska-Nawotka w O modach i strojach. Jestem tam zarys od czasów Piastowskich do Dwudziestolecia Międzywojennego. Z interesujących książek jest jeszcze Śladami T-shirta, gdzie jest analiza rynku produkcji ubrań. Książka jest napisana przez ekonomistkę, ale bardziej jest to reportaż.

    • http://www.modologiablog.pl/ modologia

      Ja raczej w modę męską nie będę wchodzić, ale dzięki za informację o książce. Ale bardzo chętnie sięgnę po „Śladami tshirta”, bo ta tematyka mnie interesuje, a jeśli do tego jest z punktu widzenia ekonomicznego to już w ogóle zapowiada się ciekawie :)